I'm old and I like it |
Czasem/często/ostatnio* jest tak, że nie chce się żyć. A potem wygadasz się pewnego wieczoru komuś, kogo prawie nie znasz, choć wydaje się, jakbyś znał od 100 lat, odświeżysz znajomość, na której Ci baaardzo zależy, znajdziesz sobie nowy cel(e): koniec z głupimi myślami, wkrótce weekend w Karpaczu! Muszę iść z kotem do weterynarza! Trzeba ją/jego zaprosić na dobry obiad! Jest jeszcze tyle dobrych rzeczy do ugotowania!
Następnego dnia się budzisz i stwierdzasz, że koniec z mazaniem się, musisz wziąć
się w garść.
No to wstaliśmy. Michał zrobił szybki trening po przebudzeniu - 10 km biegu,
ja pojogowałam 40 minut, uśmiechając się przez cały czas. Do końca dnia czułam rozciągnięte pachy. Następnie wspólne zjedliśmy niespieszne śniadanie z pysznym espresso na koniec. Jedyną i właściwą kawą.
Pizza anchois/mozzarella |
Nie zdążyliśmy wspólnie upiec chleba - on jutro wraca do pracy, a chlebem zajmę się ja, ale potem sporo czytaliśmy, długo bawiliśmy się z kotami nową wędką, na końcu której jest wielka kudłata mysz.
Przesadziłam w końcu bazylię i kolendrę, a dzień zwieńczyliśmy późnym obiadem
i winem. Troszkę przypaliłam, ale pizza była i tak doskonała - jedna część z mozzarellą,
a druga z anchois. Mruczeliśmy oboje, jedząc.
A potem Michał rozkroił kozi ser. Mhm, za czereśnie i kozi ser mogę się oddać, serio.
Skończyliśmy Mad Mana, to już część IV, dopiliśmy wino, a teraz czas spać. Jutro też będzie dzień.
A Ty, co dziś dla siebie dobrego zrobiłeś?
*niepotrzebne skreślić
Każdego dnia trzeba zrobić sobie prezent ...np. filiżanka dobrej gorącej czarnej kawy :)
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=XjkVgc6gIqk
myślałam o tym wczoraj! ;)
OdpowiedzUsuń